Błądząca nocą we mgle
Z oczyma unoszącymi się ku górze
Jakby chciały się wydostać
To ciało je więzi,nie pozwalając im się ulotnić
Usta spierzchnięte od wołania
Sine oczy -nie dostały dziś porcji widoku
Włosy mienią się na zimnej skórze
Nogi uginają się ,padam na kolana
Jakbym chciała błagać o dozę tlenu
Choć nawet tlen mnie dławi
Przykrywam się płaszczem Czarnej Ziemi
I wyobrażam sobie ,że mnie juz nie ma...
Nikt nawet by tego nie zauważył,gdybym zniknęła
Ale czemu słyszę wtedy głos ...."Zostań" ....
Łzy mimowolnie spływają i wstaję...
Czując pustkę istnienia dalej trwam...
Czyżby nawet Ziemia mnie nie chciała...
A może to Księżyc ,potrzebuje moich kryształowych
załzawionych co noc oczu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz